Zapowiadany post o sznurku miał być i będzie, ale ociupinę później, bo na razie mamy zimę oraz mnóstwo (no, co najmniej kilka) zaległości zimowo-odzieżowo-jakichśtam, a także nie zaległości, tylko aktualności.
Jak na przykład mitenki.
Mitenki są moim aktualnym szmerglem, a zaczęło się niewinnie, od prośby wyrażonej przez moje przed-najmłodsze dziecko, które zapragnęło "rękawiczek, ale żeby bez paluszków, mamusiu".
Cudownie. Rękawiczki bez paluszków to jest coś, co kocham robić, bo robienie paluszków jest udręką. Dziecko wybrało kolorystykę, wyraziło opinię w temacie aplikacji, i wkrótce potem mogło dumnie obnosić na dłoniach to:
To oczywiście wystarczyło, aby swoje mitenki zapragnęło posiadać Dziecko Najmłodsze (oraz pół przedszkola, ale to nieistotny szczegół).
Czemu nie, dziecko mówi, dziecko ma.
Starsze Dzieciątka na szczęście nie są jeszcze na tyle Poważne, Hormonalnie Buzujące i Nastoletnie, żeby się nie dołączyć do "maaamo, ja też chcęęęę!".
I ponieważ więcej dzieci nie posiadam na tym mogłaby się zakończyć moja mitenkowa przygoda.
Mogłaby, ale się nie zakończyła.
Po pierwsze dlatego, że dostałam kilka zamówień, które po zrealizowaniu (i otrzymaniu zgody Nowych Właścicielek) też tu pokażę.
A po drugie, i przede wszystkim, dlatego, że jeszcze żaden mój szmergiel nie skończył się po wydzierganiu/ uszyciu/ wyszyciu/ i tak dalej głupich czterech egzemplarzy.
Co się, mam nadzieję, udowodni na piśmie i w obrazie.
Jak na przykład mitenki.
Mitenki są moim aktualnym szmerglem, a zaczęło się niewinnie, od prośby wyrażonej przez moje przed-najmłodsze dziecko, które zapragnęło "rękawiczek, ale żeby bez paluszków, mamusiu".
Cudownie. Rękawiczki bez paluszków to jest coś, co kocham robić, bo robienie paluszków jest udręką. Dziecko wybrało kolorystykę, wyraziło opinię w temacie aplikacji, i wkrótce potem mogło dumnie obnosić na dłoniach to:
To oczywiście wystarczyło, aby swoje mitenki zapragnęło posiadać Dziecko Najmłodsze (oraz pół przedszkola, ale to nieistotny szczegół).
Czemu nie, dziecko mówi, dziecko ma.
Starsze Dzieciątka na szczęście nie są jeszcze na tyle Poważne, Hormonalnie Buzujące i Nastoletnie, żeby się nie dołączyć do "maaamo, ja też chcęęęę!".
I ponieważ więcej dzieci nie posiadam na tym mogłaby się zakończyć moja mitenkowa przygoda.
Mogłaby, ale się nie zakończyła.
Po pierwsze dlatego, że dostałam kilka zamówień, które po zrealizowaniu (i otrzymaniu zgody Nowych Właścicielek) też tu pokażę.
A po drugie, i przede wszystkim, dlatego, że jeszcze żaden mój szmergiel nie skończył się po wydzierganiu/ uszyciu/ wyszyciu/ i tak dalej głupich czterech egzemplarzy.
Co się, mam nadzieję, udowodni na piśmie i w obrazie.
Piękne! Niebieskie najbardziej :-) Widzę, że mamy z najmłodszym Pomponem podobne gusta kolorystyczne!
OdpowiedzUsuńKocyk niebieski jest co prawda Pompona Starszego, ale co do mitenek to, rzeczywiście, Mlodszy nalegał na niebieskie :).
UsuńKocyk zimowy również przecudowny! Wiele dobra w Nowym Roku dla całej Rodzinki!
UsuńDziękuję i nawzajem. Podwójnie dziękuję, za życzenia i miłe słowo :).
UsuńNajmłodszy Potomek ma duszę niebieską, jak moja;) Wszystkie są piękne, a do tych tęczowych w czasie szarugi, aż się oczy śmieją;)
OdpowiedzUsuńNo, nie, niebieski kocyk jest Starszego :). A tęczowe rękawiczki nazywam "przeciwjesiennymi" :D.
UsuńSuper! Mnie się szczególnie spodobały te z nutkami.
OdpowiedzUsuńO! Czyli każde mają swoich zwolenników, bo ja obstawiałam (i tak jest na Facebooku), że rekordy będą bić te z kotami :).
Usuń