czwartek, 14 listopada 2013

Sherlock (plus dodatki)

Pamiętasz, Drogi Czytelniku, moją pierwszą lalkę-chłopca? O, tego?


Wyprodukowałam ją dla małego Adasia, który od dawna już ją sobie użytkuje, zdjęcia jak zwykle wrzuciłam na bloga, nad zdjęciami pochyliła się z uwagą moja Koleżanka i, po przyjrzeniu się, zauważyła: "Słuchaj, on wygląda jak Sherlock! Tylko, że ryży! Ale jakby mu te włoski uczernić...".

Znając dobrze (no, wystarczająco dobrze) Koleżankę, a ponadto będąc bystrą z natury natychmiast się zorientowałam, że nie chodzi jej o starego, dobrego Sherlocka Holmesa w wersji, która opanowała umysły pokoleń za sprawą ilustracji Sidneya Pageta,


tylko o tego pana*


z tego serialu


i wyraziłam powątpiewanie.

Tylko włoski? A oczka, u lali okrągłe i czarne? A ten uśmiech od ucha do ucha? Eeeee, czy ja tam wiem... mi się nie wydaje...

Koleżanka, w końcu "sherlocked" nie od dziś, upierała się entuzjastycznie, że ależ no co! Żywcem! Oczka się zmieni kolorystycznie, płaszczyk doda, i będzie Sherlock jak malowanie, już ona to na pewno wie! Po czym zaczęła przygotowywać się do uczynienia Bambi Eyes, wobec których jestem bezradna :), więc szybko uznałam, ze challenge accepted i przystąpiłam do przygotowań.

Musiałoby jednakże trafić na kogoś innego, żeby te przygotowania przyjęły formę: "bierzemy szydełko i do roboty".

O, nienienienie. Ja najpierw obejrzałam dziesiątki zdjęć. Przeanalizowałam płaszczyk z przodu,

z tyłu,

i z boku,


obejrzałam jeden odcinek serialu skupiając się tylko na problemie "jak układają się loczki?" i upadłam na duchu względem możliwości wykonania zadawalającej mnie twarzy, która w oryginale pełna zdecydowanych linii i wysokich kości policzkowych, w wersji szydełkowej musi być okrągła i różowiutka, a już zwłaszcza oczu, które powinny być skośne i przejrzyste, czarne okrągłe koraliki odpadały w przedbiegach...

W temacie oczu przypomniałam sobie, że na jakimś blogu czytałam entuzjastyczne opinie o wkręcanych oczkach dla maskotek, podobno kosztownych, ale rewelacyjnych, przeryłam okoliczne sklepy, oczka znalazłam, zainwestowałam, i rzeczywiście, co prawda nadal były to oczka okrągłe, ale za to z błyskiem i wymaganą przejrzystością,


po przeanalizowaniu układania się loczków wykonałam wymaganą ich ilość i przytwierdziłam starając się w miarę możliwości układać je podobnie do loczków Właściciela, ze dwieście razy prułam i przyszywałam uśmiech, bo taki od ucha do ucha odpadał w przedbiegach, brak ust odpadał również, brak uśmiechu wyglądał okropnie i trzeba było jakiś wystylizować...


płaszcz szyłam ze dwa dni, też prując i dorabiając, prując i dorabiając, i przycinając własną ręką cekiny do odpowiedniego rozmiaru (martwiąc się przy tym, że tylko takie złote mam, a guziki u płaszcza powinny być w stonowanym, podobnym do niego kolorze),


słowem, bawiąc się szampańsko, aż wreszcie uznałam, że może być, a w każdym razie - że lepiej nie będzie


i że mój Sherlock jest gotowy do drogi (którą już przebył i trafił szczęśliwie do rąk Prawowitej Właścicielki).

PS. Ponieważ, jak wiadomo, idą święta, a tak się składa, że rok temu zrobiłam dla tej Koleżanki trzy choinki


w tym do kompletu dorobiłam trzy bombeczki w pasującej kolorystyce



ale zdaję sobie sprawę, że to był tylko dodatek, w obliczu Sherlocka blady i przezroczy, i odnotowuję fakt tylko gwoli kronikarskiej ścisłości :D.



* Wszystkie zdjęcia Benedicta Cumberbatcha pochodzą ze strony Cumberbatchweb

47 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Cudny. Ten wełniany. I cekiny pasują.

      Usuń
    2. Mówisz? To się trochę mniej będę martwić (chociaż w oryginale one bardzo migoczą... :))

      Usuń
  2. OMG, że tak z inglidża zawołam! Zatchnęło mnie. Podwójnie, bo po pierwsze primo - nie wiedziałam, że masz robótkowy blog, po drugie primo - Sherlock jak żywy! Znaczy się - jak wydziergany! Włos odpowiednio się loczy, płaszcz właściwie łopoce, szalik... Na szalik słów mi zabrakło jakby.
    Teraz muszę ukryć Twój blog przed Młodą, która jest sherlocked od dawna i dla której mogę uszyć sherlockowe wszystko, ale, mowy nie ma, nie wydziergam takiego cuda. OMG!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam od maja :). Wyodrębniłam z głównego, bo mi Czytelnicy dawali znac, że moje robotkowe posty giną w innej tematyce. Ale ten tak tylko... raczkuje, ma dość mało odwiedzających, ale hoduję, może się odtuczy :D.
      W imieniu mojego Sherlocka dziękuje za wszytskie zachwyty, bardzo podnosza mnie na duchu :).

      Usuń
  3. Nieodmiennie trwam w podziwie nad dzielami i nad tym, jak znajdujesz na to wszystko czas (tak, wiem, pisalas, ze zaniedbujesz meza i dzieci, ale ja nie moge w ten sposob wygospodarowac czasu bo nie mam kogo zaczac zaniedbywac ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, zaniedbuję. Innego wyjasnienia nie widzę :).

      Usuń
  4. No Szerlok jak nic! Ty to masz talent, ale co ja tu będę powtarzać, ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :D. Powtarzaj się, powtarzaj, lubię tego sluchac ;D!

      Usuń
    2. Ale Ty mu nawet falki na głowie wygadziłaś!

      Usuń
    3. (nerwowo, upewniając się) Ale to dobrze?...

      Usuń
  5. Padłam! Michael York by mi się marzył w roli przytulanki... :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to, a nie porucznik Borewicz :D?

      Usuń
  6. Jaki cudowny i prześliczny Sherlock. Za takiego Sherlocka nie obraziłabym się :) Zaraz podrzucę informację znajomej, która podobnie jak ja, jest sherlocked.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mi sugerowano otwarcie fabryczki Sherlocków :D...

      Usuń
  7. Ta Koleżanka od Sherlocka to ja! A od wczoraj mam na twarzy taki uśmiech, że ten Sherlockowy to przy nim nic! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Sherlockowy ograniczyłam do niezbędnego minimum :))).

      Usuń
  8. Ja też sherlocked! :) Cudny jest! Jaka szkoda, że nie jestem koleżanką Królowej.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja już oczyma duszy widzę szydełkowego pana Darcy'ego... i porucznika Borewicza... a przecież Sherlockowi brakuje Watsona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Borewicz i pan Darcy to, przyznam, niekoniecznie, ale dr Watson pobudził mą wyobraźnie :)...

      Usuń
    2. Urodziny mam 26 kwietnia - poinformowało pospiesznie Dzidu.

      Usuń
  10. Cudo! Nie mam słów! Zazdroszcze koleżance.
    Swoją drogą w styczniu premiera trzeciego sezonu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiemy, wiemy, czekamy niecierpliwie od dawna :))).

      Usuń
  11. Woooooow :D Jestem fanką TEGO Sherlocka, a teraz tez tego z włóczki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jakże mi milo, że znalazł uznanie w oczach fanki :)!

      Usuń
  12. O boru, jaki piękny! Jak żywy! Całkiem Cumberbachowy! A ten płaszcz...!!! Szacun po całości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z płaszczyka jestem bardzo dumna, kosztował mnie masę pracy (nie umiem szyć, a tu te fałdki, wiadomo :)...)

      Usuń
  13. O rany!!! jakie piękne rękodzieło sztuki!! Zachwycam się, zachwycam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dygam w podzięce, rumieniąc się :).

      Usuń
  14. Twoja lalka-chłopak jest cudna!! Wersja zaś szerlokowa wprawiła mą drogą córkę nastolatkę w istny trans. Zainspirowana i zmotywowana wykonałam więc wersję Sherlock-mini ( a może nawet mikro) . Zrobiłam także figurkę mini-Loki, która na początku wyglądała wypisz wymaluj jak profesor Snape!!! Gdy drogiej córce wykonałam niezwykle pracochłonny sweterek ( dwa miesiące ciężkiej pracy), to rzekła wdzięcznie: dziękuję, mamusiu. Jednakowoż gdy wczoraj ujrzała Lokiego (15 mile spędzonych przed telewizorkiem minutek), wydała z siebie przeciągłą samogłoskę iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii, a nastepnie gromki okrzyk: MAMUSIU, DZIĘKUJĘ!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Taki miałam plan, wyprodukowac bohaterów masowej wyobraźni, tyle, że chciałam zacząc od Harry Pottera, bo mój target domowy jeszcze nieletni :). Ale Snape, i owszem, a potem Thor, Loki, Watson oczywiście, Sheldom Cooper dla Pana Małzonka na specjalne zyczenie, i tak dalej, i tym podobnie :)...

      PS. Pola Loki!!! Bardzo jestem ciekawa, jak wyglada.
      PSS. I mini-Sherlock też :D!

      Usuń
  15. A, zaraz jakowyś link dołączę.
    Oto zapatrzony w przestrzeń Loki :))))))))))))))
    http://media-cache-ec0.pinimg.com/736x/32/bf/1d/32bf1d9c0f67965e57d190e2ec34af99.jpg

    A tu zmikronizowany Sherlock:
    http://media-cache-ec0.pinimg.com/736x/00/1c/39/001c393c48cd762fd794a3b5ad6812ce.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa! Bossskie! I nareszcie zrozumiałam, czemu moglas je robić kwadrans, przedtem nie umiałam sobie tego wyobrazić... Szałowe!!!

      Usuń
    2. Jej!!! Dzięki!! Sobie wyobrażasz, mam już zamówienie na zestawik Sherlock-Watson!!! hahaha!

      Usuń
    3. A to mnie jakos nic a nic nie dziwi :D!

      Usuń
  16. Rewelacyjny Sherlock, BOMBA :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przecudowny ten Sherlock! Kocham :-) ...pewnie nie szans poprosić o wykonanie takowego...
    Pozdrawiam Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza mi się robić różne rzeczy na zamówienie, ale ile na nie trzeba czekać wiedzą tylko ci, którzy zaryzykowali i coś zamówili, więc sama siebie nie bardzo polecam ;)...

      Usuń