środa, 24 sierpnia 2016

Misie w krzach

Misie w krzach to w sumie całkiem normalna rzecz jest :). Więc nie bedziemy się ekscytować, tylko od razu przejdziemy do ad remu.

Pierwszy miś w krzach jest przyodziany w zielenie z elementami lokalnej flory


i przywołuje intensywne skojarzenia z Irlandią i Dniem Świętego Patryka, przynajmniej w moim domu oraz wśród tych nielicznych osób z mego otoczenia, które misia widziały w tak zwanym realu.


Jest to efekt nie zamierzony, ale w sumie bardzo korzystny, bo zawsze można misia wraz z ubrankami na kubeczki i koniczynkami dołączyć do Kolekcji Rzeczy Robionych Na Dzień Świętego Patryka, gdyby taka miała kiedykolwiek powstać, rzecz jasna :).


Kolejny miś nie jest przypisany do żadnego konkretnego narodu ani do żadnego święta, chociaż też występuje w krzach :).


No, może nie tyle w krzach, co w kwieciu.


Gdyby miał na tyłeczku kwiatka mógłby uchodzić za misia hippisowskiego, ale nie ma.


Żaden zresztą nie ma i, szczerze mówiąc, właśnie zaczęłam się zastanawiać, czemu. Oraz podjęłam decyzję, że COŚ TRZEBA Z TYM ZROBIĆ - ale to chwilowo nie teraz.

Może później. Może po - jurzejszej, jak mniemam - prezentacji ostatniej porcji misiów.

Ostatniej jak na razie, bowiem oto, w czasie robienia, mimochodem, niechcący, choć rzec, że nieoczekiwanie byłoby nadużyciem, MISIE WYEWOLUOWAŁY.

Ale w co... o tym na razie ani słowa :)...

6 komentarzy:

  1. W co, ach w co wyewoluowały???
    Irlandzki zaczyna być konkurencją dla Śniegusia w moim prywatnym rankingu misiów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W misie, ale inne :).

      Też lubię irlandzkiego!

      Usuń
  2. O rany, misie wizytują krze, a następnie wyewoluowywują;))) Się nie mogę doczekać się:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyewoluowane misie to jest coś :D! jednakże chwilę trzeba poczekać na wynik takiej ewolucji :D.

      Usuń
  3. Wizytują krze, jako żywo. A co mają rzeczone misie w bebechach?
    Noemi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W taką otulinę, w którą opakowana była kanapa, którą nabylismy droga kupna dwa lata temu :D. Wyrzuciliśmy jej (otuliny, nie kanapy) dwa gigantyczne wory zanim się ocknęłam i zażądałam popakowania jej w kolejny wór i umieszczenie na strychu, gdzie miała czekać swego przeznaczenia. Dla misiów jak wymarzona!

      Usuń