No bo idą, prawda? Pewnie, ze prawda. A że dla większości ludzi są jeszcze ho, ho, jak daleko to już trudno, gratuluję większości ludzi i im zazdroszczę (no, czasami zazdraszczam), moje święta właśnie zaczęły iść, bo gdyby one zaczęły iść wtedy, co u tej większości ludzi, to by na sto procent nie doszły.
Względnie w przedświąteczny poranek obudziłabym się może i z upieczonymi pierniczkami, może nawet i domkiem z pierników, na pewno z tradycyjną, orzechową struclą, może miałabym i prezenty pokupowane, i choinkę nabytą, ale ozdoby na tę choinkę miałyby postać połowy takiej oto bombeczki,
a tak to mają postać trzech.
To znaczy, właściwie nie mają, bo niebieskie bombeczki nie pasują mi kompletnie do niczego i pewnie staną się prezentem dla kogoś, komu pasują (albo też nie pasują, ale nie będzie mógł tego powiedzieć i będzie zmuszony z racji odebranego w dzieciństwie starannego wychowania odgrywać zachwyt i wdzięczność),
a skoro będą musieli i tak tę wdzięczność odgrywać, to im jeszcze zestaw choinkowy do kompletu wykonałam, o:
i teraz tylko muszę się zastanowić, kto na tego blogi nie wchodzi, nawet na głównego, o tej biednej, smutnej sierotce nie wspominając, bo tylko dla takiego kogoś zestaw bombeczkowo-choikowy byłby niespodzianką...
A sama przystąpię do produkcji bombeczek w innych kolorach (korzystając z drzemki Pomponów, co ja zrobię, nieszczęsna, jak one wreszcie przestaną spać w dzień?!)...
Względnie w przedświąteczny poranek obudziłabym się może i z upieczonymi pierniczkami, może nawet i domkiem z pierników, na pewno z tradycyjną, orzechową struclą, może miałabym i prezenty pokupowane, i choinkę nabytą, ale ozdoby na tę choinkę miałyby postać połowy takiej oto bombeczki,
a tak to mają postać trzech.
To znaczy, właściwie nie mają, bo niebieskie bombeczki nie pasują mi kompletnie do niczego i pewnie staną się prezentem dla kogoś, komu pasują (albo też nie pasują, ale nie będzie mógł tego powiedzieć i będzie zmuszony z racji odebranego w dzieciństwie starannego wychowania odgrywać zachwyt i wdzięczność),
a skoro będą musieli i tak tę wdzięczność odgrywać, to im jeszcze zestaw choinkowy do kompletu wykonałam, o:
i teraz tylko muszę się zastanowić, kto na tego blogi nie wchodzi, nawet na głównego, o tej biednej, smutnej sierotce nie wspominając, bo tylko dla takiego kogoś zestaw bombeczkowo-choikowy byłby niespodzianką...
A sama przystąpię do produkcji bombeczek w innych kolorach (korzystając z drzemki Pomponów, co ja zrobię, nieszczęsna, jak one wreszcie przestaną spać w dzień?!)...






































