Jest co prawda dzień po Dias de Muertos, ale, no cóż, tylko jeden dzień, czym to jest wobec wieczności :D.
A poza tym mam masę nowych czaszuń, co mi się marnować będą, że już nie wspomnę, że jednak lepiej wrzucić je teraz niż w jakiejś mniej sprzyjającej porze roku, na przykład w okolicy świąt Bożego Narodzenia (co by się mi łacno zdarzyć mogło).
Zamówienie na dwie czarne czaszki dostałam od Przyjaciółki (która z kolei zamierzała obdarować nimi dwie swoje Przyjaciółki), prośba była tylko jedna - mają się jak najmniej od siebie różnić.
Całe szczęście, że "jak najmniej", zrobienie dwóch identycznych by mnie przerosło, jestem bowiem jak kot i błyskawicznie nudzę się robiąc wciąż to samo.
Starałam się więc zrobić czaszunie jak najbardziej do siebie podobne, ale jednocześnie dbając, by się rózniły a to detalami oblicza,
a to mandalkami na "plecach",
a to zawieszkami wreszcie.
Mam nadzieję, że podołałam :).
Kolejne czaszunie zrobiłam w halloweenowych, jesiennych, zielono-pomarańczowo-brązowawych odcieniach.
Oczywiście, nie jest to komplet, ale jakieś podobieństwa między nimi niewątpliwie istnieją :).
Oczywiście, istnieją też różnice.
Głównie w zdobieniach na obliczach czaszuń.
A poza tym mam masę nowych czaszuń, co mi się marnować będą, że już nie wspomnę, że jednak lepiej wrzucić je teraz niż w jakiejś mniej sprzyjającej porze roku, na przykład w okolicy świąt Bożego Narodzenia (co by się mi łacno zdarzyć mogło).
Zamówienie na dwie czarne czaszki dostałam od Przyjaciółki (która z kolei zamierzała obdarować nimi dwie swoje Przyjaciółki), prośba była tylko jedna - mają się jak najmniej od siebie różnić.
Całe szczęście, że "jak najmniej", zrobienie dwóch identycznych by mnie przerosło, jestem bowiem jak kot i błyskawicznie nudzę się robiąc wciąż to samo.
Starałam się więc zrobić czaszunie jak najbardziej do siebie podobne, ale jednocześnie dbając, by się rózniły a to detalami oblicza,
a to mandalkami na "plecach",
a to zawieszkami wreszcie.
Mam nadzieję, że podołałam :).
Kolejne czaszunie zrobiłam w halloweenowych, jesiennych, zielono-pomarańczowo-brązowawych odcieniach.
Oczywiście, nie jest to komplet, ale jakieś podobieństwa między nimi niewątpliwie istnieją :).
Oczywiście, istnieją też różnice.
Głównie w zdobieniach na obliczach czaszuń.
Natomiast w przywieszkach różnic w zasadzie brak :).
Ostatnia w tej serii czaszuń występuje jako zawieszka, nie breloczek do kluczy.
Jest też odrobinę większa
i trochę bardziej zdobiona, ze względu na ten nieco większy rozmiar
oraz fakt, że do większych czaszuń nie dodaję przywieszek, malachitowych czaszeczek i innych koraliczków.
Na warsztacie mam jeszcze dwie takie właśnie, większe czaszki i jedną mniejszą, breloczek.
Ale muszę przecież coś zostawić na późniejsze posty.






















































